Bój o Festung Stettin. Armia Czerwona zdobywa Szczecin
Wczesną wiosną 1945 roku Szczecin w planach niemieckiego dowództwa miał odegrać rolę kluczowego punktu obrony dolnej Odry i północnego podejścia do Berlina. Ogłoszone "twierdzą", miasto miało być bronione do ostatniego żołnierza przed zwycięską Armią Czerwoną bez prawa do kapitulacji i opóźnić jej marsz na zachód. W praktyce jednak jego znaczenie militarne szybko osłabło, a planowana obrona nie została w pełni zrealizowana.
Ostatnia linia oporu
U schyłku 1944 roku Odra była
ostatnią poważną, naturalną przeszkodą na drodze prących w kierunku Berlina zwycięskich
sowieckich armii. Niemiecka Kwatera Główna wzdłuż dolnego biegu rzeki wytyczyła
ufortyfikowaną pozycję obrony. Duże znaczenie nadano położonym nad Odrą miastom zamienionym w twierdze (Festung): Frankfurtowi, Kostrzynowi i
Szczecinowi, gdzie znajdowały się kluczowe dla sowieckiego natarcia do serca
III Rzeszy przeprawy mostowe. Linia Odry i miasta-twierdze miały być więc bronione
za wszelka cenę, zmuszając nieprzyjaciela do krwawych, wyczerpujących walk. Pod
koniec roku ruszyły prace fortyfikacyjne, jednak niezwykle mroźna zima
sprawiła, że ograniczono je do niezbędnego minimum.
![]() |
| 1. Szczecin przed wojną - widok na Stare Miasto. |
Szczecin przed wojną był
największym niemieckim portem na Bałtyku oraz ważnym ośrodkiem przemysłowym i
węzłem kolejowym. 15 października 1939 roku utworzone zostało Wielkie Miasto
Szczecin, w obszar którego weszły ościenne gminy. W ten sposób Szczecin stał
się trzecim po Berlinie i Hamburgu największym miastem III Rzeszy. W jego granicach znajdowało się dawne
miasteczko Pölitz (obecnie znów samodzielne miasto Police), gdzie funkcjonowały
niezwykle istotne z punktu widzenia niemieckiej gospodarki wojennej wielkie
zakłady benzyny syntetycznej. Rozlewisko Odry dzieliło miasto na dwie części –
dzielnic i osiedli położnych na prawym, wschodnim brzegu rzeki oraz obszarów
Szczecina na jej lewym brzegu, gdzie znajdowały się większość organów władzy i
budynków publicznych. Jak podkreślił Marek A. Koprowski w swojej książce "Przez krew i zgliszcza. Odrodzenie polskiego Szczecina", wydanej nakładem
Wydawnictwa Replika:
Utworzenie "Wielkiego Miasta
Szczecina" było elementem budowy w Niemczech "nowego ładu". O ten "nowy ład" w
Szczecinie już od 1934 r. dbał Franz Schwede-Coburg, pełniący obowiązki szefa
okręgowego kierownictwa partyjnego – Gauleitung NSDAP Pommern. Jednocześnie był
on naczelnym prezydentem prowincji zachodniopomorskiej. Z tego tytułu
odpowiadał za całokształt gospodarczego, politycznego i kulturalnego życia w
prowincji. Nie jest wykluczone, że z jego inicjatywy w latach 30. Szczecin
stawał się ważnym ośrodkiem przemysłowo-militarnym. Uruchamiano tu wiele
zakładów i instalacji ważnych dla potencjału zbrojeniowego III Rzeszy.
Szczecin przygotowuje się do obrony
Szczecin dzięki swemu położeniu w
rozlewisku Odry, poprzez licznej jej odnogi, kanały portowe i Jezioro Dąbie na
północy oraz kompleks leśny Forst Buchheide (Puszcza Bukowa) na południowym
wschodzie, dysponował bardzo dobrymi warunkami naturalnymi do obrony. W oparciu
o wysoko położony zachodni brzeg można było zbudować silną linię obrony, gdzie
można było obserwować poczynania przeciwnika i trzymać go w szachu, o ile
oczywiście atakujący przełamaliby niemieckie pozycje na prawym brzegu. Ruchu
sowieckich wojsk z pewnością nie ułatwiłyby podmokłe łąki i lasy, powstałe
dzięki sztucznemu spiętrzeniu wody. W takiej sytuacji czerwonoarmiści zmuszeni
byliby atakować po nielicznych groblach, na których Niemcom łatwo byłoby ześrodkować
ogień broni maszynowej i artylerii oraz przy pomocy podręcznych środków przeprawowych
– łodzi i pontonów.
| 2. Szczecin i okolice na fragmencie przedwojennej, polskiej mapy wojskowej. |
Bramą do zdobycia Szczecina od
wschodu było opanowanie Altdamm (obecnie Szczecin-Dąbie), które przed wojną
było odrębnym miasteczkiem. Zdając sobie sprawę z jego znaczenia, w lutym i
marcu 1945 roku na przedpolu Altdamm Niemcy rozpoczęli budowę betonowych
schronów oraz kopanie pasów transzei, na drogach układano miny. Również i w
lewobrzeżnej części miasta rozpoczęły się przygotowania do obrony. Od 21 lutego
stopniowo ewakuowano ludność cywilną. Przygotowywano stanowiska dla wozów
bojowych, artylerii, gniazd karabinów maszynowych. Ulice zostały przecięte
barykadami, zasiekami i transzejami. Między piwnicami budynków przebijano
przejścia w celu umożliwienia obrońcom skrytej komunikacji. Uzupełniano skromne
zapasy amunicji, żywności, leków, odzieży, szkolono załogę miasta, złożoną
głównie z członków Volkssturmu, z których tworzono oddziały forteczne. Jednak
wartość bojowa "staruszków" z Volkssturmu, zwanych czasem prześmiewczo "ostatnią
Wunderwaffe III Rzeszy" była iluzoryczna. Jak ich dosadnie określił Léon
Degrelle, dowódca walczącej na Pomorzu Kampfgruppe "Wallonien": robili, co mogli, ale
byli w stanie raczej zanieść się kaszlem niż odnieść zwycięstwo. Ponadto
w szeregi obrońców Szczecina wcielano maruderów z rozbitych jednostek
Wehrmachtu, marynarzy zatopionych okrętów Kriegsmarine i policjantów.
Antidotum na sowieckie czołgi
Ponieważ spodziewano się, że
Sowieci użyją w dużej liczbie sił pancernych, załoga miasta miała zostać
wyposażona w ręczne granatniki przeciwpancerne: Panzerfausty i Panzerschrecki. Broń,
która teoretycznie powinna zdziesiątkować sowieckie czołgi podczas walk
ulicznych, miała swoje wady. Przywoływany już Léon Degrelle pisał:
Walka przy użyciu
panzerfaustów wyglądała dobrze w kinie. W rzeczywistości trafienia były bardzo
rzadkie. Trzeba było poczekać, aż czołg zbliży się na odległość strzału, zanim
nacisnęło się spust. Jeśli czołg był tylko jeden i pocisk jakimś cudem trafił go
w newralgiczny punkt, było świetnie. Najczęściej jednak czołgi nie wylatywały w
powietrze. A na dodatek prawie zawsze nadciągały falami i wcześniej wymiatały
teren. Płomień, długi na pięć metrów, zdradzał pozycję strzelca. I nawet, jeśli
rozwalił jeden czołg, inny rozszarpywał go pół minuty później na kawałki serią
z karabinu maszynowego.
![]() |
| 3. Szkolenie Volkssturmu - niemiecki oficer demonstruje ochotnikowi użycie granatów na wraku czołgu T-34. |
Ponadto na umocnionych
stanowiskach pojawiły się działa przeciwpancerne różnego kalibru, m.in. zdjęte z
czołgów 7,5 cm KwK 51 czy zabójcze 8,8 cm PaK 43, a także działa zdobyczne oraz
artyleria polowa. W obrębie twierdzy zaplanowano także zainstalowanie 12
stanowisk "Panterthurm", czyli fortecznego wariantu wieży czołgu Pz. Kpfw V
Panther, umieszczonej na konstrukcji z drewnianych bali. Ostatecznie do miasta
dotarło 6 takich wież.
Na przedpolu miasta, na odcinku
południowo-wschodnim i południowo-zachodnim podejść do niego broniła 3. Armia
Pancerna, którą dowodził doświadczony generał Hasso von Manteuffel. Mimo
szumnej nazwy formacja ta była jednak mocno przetrzebiona i dysponowała niewielką
liczbą wozów bojowych. Ponadto naprzeciw nacierającym na Szczecin formacjom Armii
Czerwonej niemieckie dowództwo postawiło bitne i dobrze zmotywowane oddziały
Waffen-SS, w szeregach których służyli zagraniczni ochotnicy z zachodniej i
północnej Europy: Waloni, Flandryjczycy, Holendrzy, Szwedzi, Finowie, Duńczycy,
Norwegowie. W późniejszym czasie - 22 marca - pojawił się tam nawet mikroskopijny
kontyngent brytyjski (około 20 żołnierzy) z tzw. Wolnego Korpusu Brytyjskiego -
Britisches Freikorps. Altdamm i jego okolice obsadzone były więc przez resztki III Korpusu
Pancernego
SS "Germania", oraz XXXIX Korpusu SS. Wśród nich były elementy 10. Dywizji
Pancernej
SS "Frundsberg", 11. Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Nordland", 27. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS "Langemarck" (1.
Flamandzkiej), 23. Ochotniczej Dywizji Grenadierów Pancernych SS "Nederland" oraz wspomniany Kampfgruppe "Wallonien" w sile 300-400 żołnierzy.
![]() |
| 4. Dowódca 3. Armii Pancernej generał Hasso von Manteuffel |
Żukow na Pomorzu
Początkowo w walkach na kierunku
szczecińskim, które rozpoczęły się z początkiem marca 1945 roku, brały udział
siły 1. Frontu Białoruskiego marszałka Georgija Żukowa. Niespełna dwa tygodnie wcześniej
czołowe oddziały frontu zostały zaatakowane przez siły niemieckie na Pomorzu w
ramach desperackiej operacji "Sonnenwende". Ostatnia niemiecka ofensywa
zakończyła się jednak fiaskiem. Teraz inicjatywa należała do Żukowa. Od
południowego wschodu i południa z kierunku Pyrzyc i miejscowości Banie nacierała
47.
Armia wzmocniona 1. Korpusem Zmechanizowanym, od północnego wschodu i wschodu w
kierunku Maszewa i Stargardu atakowała 61. Armia, natomiast od północy z rejonu
Goleniewa uderzały dwa korpusy pancerne gwardii – 9. i 12. - ze składu 2. Armii
Pancernej Gwardii. Z powietrza wojska sowieckie wspierane były przez
samoloty bojowe 4. Armii Lotniczej. Wsparcie ogniowe zapewniały cztery dywizje
artylerii przełamania.
![]() |
| 5. Oddziały 1. Frontu Białoruskiego na terenie Polski. |
Po opanowaniu okolicznych
miejscowości – gdzie broniły się tylko izolowane punkty niemieckiego oporu - 9-10
marca rozpoczęło się natarcie oddziałów marszałka Żukowa na Altdamm. Przez
kilka wcześniejszych dni obrona niemiecka była skutecznie "zmiękczana" przez
potężną sowiecką artylerię, w tym osławione "organy Stalina" czyli "Katiusze" oraz ataki lotnictwa bombowego i szturmowego. Wśród podległych Żukowowi jednostek sowieckiej
artylerii były także działa i moździerze dwóch jednostek
ludowego Wojska Polskiego: 2. Dywizji Artylerii i 1. Samodzielnej Brygady
Moździerzy. 2. Dywizja Artylerii, sformowana na przełomie września i
października 1944 roku składała się z trzech brygad artylerii i etatowo
wyposażona była w 72 armaty kalibru 76,2 mm wz. 42 ZiS-3, 60 haubic kalibru 122
mm wz. 1938 oraz 36 haubicoarmat 152 mm wz. 1937 ML-20. Jednostką dowodził
oddelegowany z Armii Czerwonej Rosjanin, generał brygady Benedykt Niestorowicz.
1. Samodzielna Brygada Moździerzy została sformowana niemal w tym samym czasie
w rejonie Siedlec. W jej skład wchodziły cztery pułki moździerzy, uzbrojone
etatowo w 36 moździerzy kalibru 120 mm każdy. Jednostką dowodził inny Rosjanin
– pułkownik Wasyl Jurym.
Altdamm w ogniu
Skutki miażdżącego ostrzału
artyleryjskiego i falowych ataków lotniczych dla obrońców były niezwykle krwawe
i demoralizujące. Wielu esesmanów zginęło pod gruzami walących się budynków
bądź zostało zasypanych w schronach, potrzaskanych bombami i pociskami dużych
kalibrów. Potem Żukow swoim starym sposobem "rozpoznania bojem" rzucił do boju
piechotę wspartą przez czołgi. Niemcy nie myśleli jednak ustąpić z placu boju. Przez
kilka kolejnych dni celny ogień z ocalałych, dobrze zamaskowanych niemieckich
stanowisk dział, moździerzy, nielicznych pozostałych wozów bojowych i broni
maszynowej zbierał krwawe żniwo wśród atakujących czerwonoarmistów. Obrońcy
lokalnie kontratakowali, wypychając żołnierzy sowieckich ze zdobytych pozycji. Dowództwo
nie pozostawiało im jednak wielkiego wyboru. W tej walce nie było pardonu ani
dla nacierającego nieprzyjaciela jak i własnych żołnierzy. Léon
Degrelle wspominał:
Ulice [Altdamm] były usiane
trupami żołnierzy. Rozkazy były drastycznie okrutne. Dezerterzy byli traceni na
miejscu. Żandarmi wieszali ich u wejścia na most, który łączył Altdamm ze
Szczecinem. To był straszny widok – zesztywniałe trupy pięknych, postawnych
niemieckich chłopców, którzy fizycznie złamani tygodniami przerażającej walki
pozwolili sobie na chwilę słabości. Ich ciała wisiały z tabliczkami na szyi: "Tchórz". Na końcu sznura ponuro kołysali się wisielcy z bladą twarzą,
sztywnym, sinym językiem wystającym z ust, podrygujący w takt niezliczonych
wybuchów, które zrzucały na nich druty linii tramwajowych. Każdy żołnierz
wiedział, co go czeka, jeśli się cofnie… Lepiej było pozostać na przedzie,
wśród trzasków serii z broni maszynowej i ryku czołgów.
Ze względu na twardy niemiecki
opór Żukow zmuszony był odstąpić. Marszałek wycofał więc swoje oddziały, dając
im kilka dni na zregenerowanie sił i uzupełnienie. Szykował się do kolejnego
uderzenia.
| 6. Sowiecka haubica dywizyjna M.30 kalibru 122 mm wz. 1938. |
Sowieci wznowili natarcie 18
marca. Jeszcze tego samego dnia po ciężkich bojach sowieckie grupy szturmowe z
47. Armii wraz z czołgami 2. Armii Pancernej Gwardii, rozcięły niemieckie
zgrupowanie obronne na dwie części, dochodząc do brzegu Regalicy, będącej
wschodnią odnogę Odry. Altdamm ostatecznie padło 20 marca, jednak oddziały
Żukowa zapłaciły za jego zdobycie straszliwą cenę tysięcy poległych. Ponadto efektem
zaciętych walk były potworne zniszczenie miasteczka, szacowane na 70-80% jego
zabudowy. Resztki ocalałych obrońców ewakuowały się za Odrę, pionierzy SS
wysadzili w powietrze przeprawy mostowe. Nurt Odry oddzielił dwie wrogie sobie
armie. Sam Szczecin stał się miastem frontowym w pełnym tego słowa znaczeniu,
znalazłszy się w zasięgu sowieckiej artylerii polowej.
Trudno wiarygodnie oszacować
straty Niemców w bitwie o Altdamm. Według danych sowieckich Niemcy utracili na
przyczółku 40 tys. zabitych żołnierzy i 12 tys. wziętych do niewoli. Ponadto
czerwonoarmiści mieli zdobyć 126 czołgów i dział samobieżnych oraz ponad 200
dział i 154 moździerze.
Szczecin ogłoszony twierdzą
Dwa dni po upadku Altdamm
Szczecin został ogłoszony twierdzą – Festung Stettin. Zaprotestowali solidarnie
przeciwko temu dowódcy wojskowi oraz władze cywilne, jako że miasto nie
spełniało wymagań stawianych tego typu obiektom – amunicji wystarczało na jeden
dzień walk, żywności na miesiąc. Komendantem
wojennym został mianowany generał Werner Hühner. Oprócz improwizowanych
jednostek fortecznych załogę miasta wzmocniły pozostałości 281. Dywizji
Piechoty oraz resztki innych jednostek. Ogółem na pozycjach obronnych w
Szczecinie rozlokowanych miało być około 16 000 żołnierzy i policjantów.
Jako punkt oporu obsadzony został żołnierzami nawet stojący na Jeziorze Dąbie
nieukończony lotniskowiec "Graf Zeppelin". Całość sił wspierana była przez 63
działa polowe i moździerze oraz około setki dział przeciwlotniczych.
![]() |
| 7. Dowódca 2. Frontu Białoruskiego marszałek Konstanty Rokossowski. |
Z początkiem kwietnia 1945 roku
formacje Żukowa, które przegrupowały się do uderzenia na Berlin, zostały stopniowo
zastępowane przez jednostki 2. Frontu Białoruskiego marszałka Konstantego
Rokossowskiego w składzie 49., 65., 70 Armie oraz 2. Armia Uderzeniowa.
Jednostki te dotąd walczyły w rejonie Gdańska i przerzucenie ich kilkaset
kilometrów pod Szczecin w obliczu zniszczonej dotychczasowymi walkami sieci
drogowo-kolejowej zachodniego i środkowego Pomorza było sporym wyzwaniem
logistycznym.
Rokossowski na placu boju
10 kwietnia 1945 roku na
wysuniętym punkcie obserwacyjnym na prawym brzegu Odry w rejonie Żydowce
pojawił się sam Rokossowski wraz z podległymi mu dowódcami armii oraz oficerami
sztabowymi. Sowieccy dowódcy naocznie przekonali się, jakie trudne wyzwanie
czeka ich oddziały w związku ze zdobyciem miasta. Cytowany wcześniej Marek A.
Koprowski przytoczył fragment wspomnień dowódcy 2. Frontu Białoruskiego:
To, co udało się nam zobaczyć,
nie mogło nas cieszyć. Nasze wojska od pozycji przeciwnika rozdzielała rzeka,
która na tym odcinku płynęła dwoma szerokimi korytarzami – Wschodnią Odrą i
Zachodnia Odrą. Między nimi znajdowało się bagniste terytorium, które w tym
czasie było zatopione. Przed nami znajdował się jednolity pas wody szeroki na 5
km. Zachodni brzeg był ledwie widoczny. Gdyby to była zwykła rzeka, jej
pokonanie byłoby łatwiejsze. Można ją było sforsować na łódkach bądź promach.
Bagniste rozlewisko między korytami rzeki było dla nich niestety za płytkie dla
pokonania. Paweł Iwanowicz [gen. Batow], popadając w zamyślenie powiedział:
- Nasi żołnierze już swoją ocenę dali, po mojemu dobre dwa Dniepry, a pośrodku Prypeć.
![]() |
| 8. Dowódca sowieckiej 65. Armii generał Paweł Batow. |
Sam generał Paweł Batow, dowódca podległej Rokossowskiemu 65. Armii, pisał:
Miasto, jak ogromna bryła szarego kamienia, zwisało nad rzeką i międzyrzeczem. Gołym okiem można było widzieć dużą część dolnego biegu Odry. (…) Marszałek Rokossowski podczas spotkania zapoznał wszystkich obecnych ze swoją decyzją nt. przyszłej operacji, której myśl przewodnia była następująca: po sforsowaniu Odry uderzeniem wojsk lewego skrzydła odciąć główne siły 3. Armii Pancernej od Berlina, następnie przyprzeć je do morza i zniszczyć.
W myśl powziętego planu oddziały Rokossowskiego miały sforsować Odrę i wykonać manewr w celu obejścia miasta od południa i południowego zachodu. Po przełamaniu niemieckiej obrony na lewym brzegu rzeki jednostki 105. Korpusu Armijnego ze składu 65. Armii miały dokonać uderzenia w kierunku zachodnim, a następnie gwałtownie zmienić kierunek natarcia na północny, wychodząc na tyły Niemców broniących się w Szczecinie i tym samym odcinając im możliwość odwrotu na zachód.
Armia Czerwona forsuje Odrę
Rozpoznając pozycje nieprzyjaciela 12 kwietnia czerwonoarmiści podjęli próbę sforsowania Regalicy i uchwycenia tzw. Międzyodrza. Zasadnicze uderzenie żołnierze Rokossowskiego wykonali tydzień później. Rankiem 20 kwietnia o godzinie 6.30 czasu moskiewskiego ryknęły działa sowieckiej artylerii zasypując lewy brzeg Odry lawiną stali. Wcześniej zmasowanego uderzenia na niemieckie pozycje dokonały szturmowce i bombowce czerwonego lotnictwa. Po 45 minutach, za wałem ogniowym artylerii, na przeszło 600 lekkich łodziach desantowych, mieszczących około 10 żołnierzy każda, oddziały Batowa jako pierwsze przeprawiły się przez Odrę i uchwyciły przyczółek, stopniowo go rozszerzając. W ciągu tego samego dnia walk uruchomione zostały dwie przeprawy promowe, co umożliwiło przerzucenie cięższego sprzętu bojowego. Dzięki temu do końca dnia na drugim brzegu rzeki znalazło się 31 batalionów piechoty, 50 dział przeciwpancernych 45 mm, 70 moździerzy oraz 15 dział samobieżnych SU-76.
![]() |
| Tekst powstał m.in. w oparciu o książkę Marka A. Koprowskiego "Przez krew i zgliszcza. Odrodzenie polskiego Szczecina", którą można nabyć w księgarni WYDAWCY. |
W ciągu kilku następnych dni zażartych walk sowiecki przyczółek na lewym brzegu Odry miał już 15 km długości i 6 km głębokości. Przybywały nań nowe oddziały Armii Czerwonej, wzmacniając walczących po drugiej stronie rzeki. Niemcy kontratakowali. Gwałtowne starcia miały miejsce na obrzeżach Szczecina. Do frontalnego uderzenia na miasto i krwawych ulicznych walk - czego obawiał się Rokossowski i jego dowódcy - jednak już nie doszło. Na skutek groźby całkowitego okrążenia i odcięcia Szczecina w nocy 25-26 kwietnia garnizon miasta, dowodzony od przeszło tygodnia przez nowego komendanta generała Ferdynanda Brühla, rozpoczął ewakuację, choć aby poddać twierdzę, należało otrzymać zgodę samego Adolfa Hitlera. W sytuacji jednak, gdy na ulicach Berlina trwały walki, nie miało to już większego znaczenia i rozsądnie myślący Niemcy starali się ocalić przede wszystkim własne głowy. Jeszcze wcześniej miasto opuścili nazistowscy oficjele i urzędnicy z gauleiterem Franzem Schwede-Coburgiem na czele. 26 kwietnia 1945 roku Szczecin został zajęty przez oddziały 65. Armii generała Pawła Batowa. Rozpoczął się nowy rozdział w historii miasta.
***
Źródła fotografii:
- Domena publiczna.
- Domena publiczna.
- Narodowe Archiwum Cyfrowe.
- Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0 de.
- Wikimedia Commons CC BY-SA 3.0.
- Praca własna.
- Wikimedia Commons CC BY 4.0.
- Domena publiczna.
Bibliografia:
- Antony Beevor: Berlin 1945. Upadek, Kraków 2015.
- Chris Bishop: Dywizje Waffen-SS 1939-1945, Warszawa 2015.
- Chris Bishop: Zagraniczne formacje SS. Zagraniczni ochotnicy w Waffen-SS 1940-1945, Warszawa 2015.
- Marcin Bryja, Janusz Ledwoch: Jednostki Waffen SS 1939-1945, Warszawa 1996.
- Piotr Brzeziński, Aleksander Ostasz: Zakusy na Panterę, "Odkrywca" 2001, nr 11.
- Steve Crawford: Front wschodni dzień po dniu, 1941-45, Ożarów Mazowiecki 2009.
- Léon Degrelle: Front wschodni 1941-1945, Międzyzdroje 2009.
- Andrzej Dietrich, Aleksander Ostasz: Forteczna ciekawostka ze Szczecina, "Odkrywca" 2009, nr 7.
- Bolesław Dolata: Wyzwolenie Polski 1944-1945, Warszawa 1974.
- Marcin Dudek: Szczecińska "ściana przeciwpancerna", "Odkrywca" 2008, nr 10.
- Marek A. Koprowski: Przez krew i zgliszcza. Odrodzenie polskiego Szczecina, Poznań 2025.
- Tony Le Tissier: Żukow na linii Odry. Rozstrzygająca bitwa na przedpolach Berlina, Wrocław 2011.
- Chris McNab: Elita Hitlera. SS w latach 1939-1945, Warszawa 2016.
- Samuel W. Mitcham jr: Niemieckie siły zbrojne 1939-1945. Wojska lądowe. Ordre de Bataille, Warszawa 2009.
- Tadeusz Stępień: 312 luf nad Odrą, Warszawa 1980.
- Antoni Śmirski: W ślad za piechotą, Warszawa 1974.
- Dariusz Wybranowski: Przygotowania niemieckie w celu obrony miasta oraz działania bojowe 1 i 2 Frontu Białoruskiego przed "bitwą o Szczecin" (marzec–kwiecień 1945 roku, "Acta Universitatis Lodziensis. Folia Historica" 2022, nr 111
- Zbiorowe: Encyklopedia II wojny światowej, Warszawa 1975.
- Zbiorowe: Polski czyn zbrojny w II wojnie światowej. Ludowe Wojsko Polskie 1943-1945, Warszawa 1973.
- Zbiorowe: Wojsko Polskie 1939-1945. Barwa i broń, Warszawa 1990.









Komentarze
Prześlij komentarz