Hiszpańska lekcja lotnicza. Retro artykuł (luty 1939)

Olbrzymi sukces wojsk narodowych w Hiszpanii w postaci błyskawicznego rozgromienia czerwonej armii katalońskiej i zajęcia Katalonii z Barceloną, jako stolicą tego kraju na czele, zbliża już bardzo koniec wojny domowej na Półwyspie Iberyjskim.

Świat przyzwyczajony do uporczywej obrony wojsk republikańskich, specjalnie silnie podkreślonej blisko 3-letnią obroną Madrytu, nie spodziewał się tak oszałamiającego sukcesu armii narodowej.

1. Należący do Legionu Condor myśliwiec Messerschmitt Bf 109B. Niemiecka formacja przyczyniła się do ostatecznego zwycięstwa sił nacjonalistycznych pod wodzą generała Francisco Franco w wojnie domowej w Hiszpanii w latach 1936-39.  

Cios, jaki zadał gen. Franco czerwonej Katalonii był nie tylko śmiertelny dla te j autonomicznej prowincji hiszpańskiej, ale i dla całej Hiszpanii republikańskiej. Upadek centralnej Hiszpanii, odciętej obecnie zupełnie od Francji, a więc od kraju, przez który głównie przechodziło zaopatrzenie dla wojsk i ludności strony rządowej, jest już tylko kwestią czasu.

Dla wojsk republikańskich jedyną granicą, łączącą ich z innymi krajami jest dziś morze Śródziemne. Utrzymywanie jednakże jakiejkolwiek komunikacji z resztą świata na drodze morskiej będzie dla "czerwonych" prawie że niemożliwe wskutek blokady rządowych portów śródziemnomorskich, jaką stosuje przeważająca w swej sile flota powstańcza, oraz bombardowaniu tych nielicznych już dziś portów i zawijających do nich okrętów transportowych.

Skazani na brak sprzętu wojennego, amunicji i żywności, czerwoni zmuszeni będą do kapitulacji. Dalszy opór ich może tylko przedłużyć krwawe ofiary i nędzę ludu hiszpańskiego, ale już w niczym zapewne nie zdoła odwrócić przeznaczenia.

Badając przyczyny wspaniałego zwycięstwa wojsk narodowych i pierwszej tego rodzaju od początku wojny domowej, sromotnej klęski czerwonych, postarajmy się wniknąć, co było powodem tego zjawiska. Ramy i charakter tego artykułu nie pozwalają na szczegółową analizę działań wojennych, — o tym wypowiedzą się kiedyś fachowcy wojskowi z jednej i z drugiej strony obozów walczących w Hiszpanii, nam chodzi raczej o ogólne omówienie tego problemu w odniesieniu do tych zagadnień, które nas najwięcej interesują.

Otóż wojskowi obserwatorzy zagraniczni, znajdujący się po obu stronach walczących, byli zgodni w swych oświadczeniach o przyczynach klęski czerwonych. Gen. Franco zwyciężył, bo miał zdecydowaną przewagę w lotnictwie, czołgach i broniach motorowych oraz artylerii, pomijając już ważny wzgląd, jakim jest czynnik moralny żołnierzy. A więc jednym z głównych czynników zwycięstwa gen. Franco była przewaga jego lotnictwa nad lotnictwem czerwonych. O tym właśnie czynniku postaramy się szerzej pomówić.

Generał francuski Armengaud, znany specjalista od zagadnień lotniczych, był przez pewien czas w Hiszpanii, jako gość lotnictwa czerwonego, z którego działalnością miał sposobność dobrze się zapoznać. Otóż wymieniony generał ogłosił drukiem swoje spostrzeżenia z wojny hiszpańskiej (La guerre d’Espagne), w których zakończeniu mówi w ten sposób o działalności lotnictwa i opl:

     Lotnictwo w Hiszpanii nabiera tym większej praktycznej wartości, im szerzej i z większą elastycznością używa się go na lądzie lub na morzu do specjalnych zadań, w zależności od potrzeby również jako piąty rodzaj broni na polu bitwy, w ścisłej łączności z wielkimi a nawet i małymi jednostkami. Ta praktyczna wartość jest tak duża, że przeciwnik, który posiadać będzie lepsze i liczniejsze lotnictwo, będzie miał pewniejsze widoki ostatecznego zwycięstwa.

     Należy zaznaczyć, że naczelne dowództwo zdecydowanie odrzuca użycie lotnictwa "detalicznie", rozpraszając je w czasie i przestrzeni, natomiast stara się używać je masowo. Jest to doskonała zasada, podyktowana wieloma przyczynami: słabością liczebną lotnictwa w porównaniu z rozciągłością frontu, zakresem zadań przypadających mu, trudnościami uzupełnienia sprzętu, wymagającymi najsurowszej oszczędności, troską o to, by każdy lot przy jak najmniejszych stratach dawał jak największe wyniki, dzięki lepszemu zastosowaniu zasad taktyki i techniki lotniczej.

2. Należąca do nacjonalistycznego lotnictwa para włoskich Fiatów CR.32. Włosi wysłali do Hiszpanii komponent lotniczy pod nazwą Aviazione Legionaria. Ogółem trafiło tam 758 włoskich maszyn, z czego najwięcej było Fiatów CR.32 - 376 samolotów.   

     W rzeczywistości zatem lotnictwo stanowi armię manewrową, która momentalnie pojawia się większością swych sił na froncie najbardziej czynnym i oddaje się do rozporządzenia wojska naziemnego, przeprowadzającego główne działania zaczepne lub obronne.

     Co się tyczy obrony przeciwlotniczej na froncie morskim lub lądowym, to wykorzystanie środków na całym obszarze zależy od dowódcy lotnictwa. A więc pod względem zmasowanego użycia i ekonomii sił zasady przyjęte przez lotnictwo hiszpańskie zgodne są ze znaną teorią Douhet’a. Natomiast w sposób zasadniczy odbiegają one od tej teorii, kierując główny wysiłek lotnictwa na udział w walkach na lądzie, a oszczędzając możliwie najbardziej jego siły w okresach ciszy na froncie. Tym niemniej lotnictwo działa czasem również poza granicami obszarów działań wojsk lądowych i floty, ażeby prowadzić wojnę na wyczerpanie przeciwko potencjałowi wojennemu przeciwnika we wszystkich jego przejawach. Wojna ta prowadzona jest w powolnym tempie. Trzeba jednak zaznaczyć, że powolność ta jest wynikiem szczególnych przyczyn, a mianowicie braku dostatecznych środków lotniczych. Gdyby nie to, na pewno działanie lotnictwa samodzielnego stosowane byłoby o wiele szerzej i już same tylko te działania wywarłyby większy wpływ na przechylenie szali ostatecznego zwycięstwa.

Cóż z tego oświadczenia gen. Armengaud wynika? Nim na to odpowiemy, powtórzmy sobie jeszcze raz jedno zdanie, które trzeba zaliczyć do najważniejszych: "Ta praktyczna wartość (odnosi się do działania lotnictwa) jest tak duża, że przeciwnik, który posiadać będzie lepsze i liczniejsze lotnictwo, będzie miał pewniejsze widoki ostatecznego zwycięstwa".

Wynika z tego jasno, że udział lotnictwa w wojnie hiszpańskiej ma decydujące znaczenie. I to nie tylko w wojnie hiszpańskiej, gdzie lotnictwo obu stron jest stosunkowo słabe ilościowo, ale tym bardziej w takiej wojnie, gdzie ze sobą mogą się spotkać prawdziwe potęgi lotnicze.

Zupełnie podobną opinię, co gen. Armengaud, wyraża i dowódca lotnictwa czerwonego gen. Ignacio Hidalgo do Cisneros, który w jednym z wywiadów prasowych oświadczył wręcz: "(...) kto zdobędzie przewagę w powietrzu, ten wygra wojnę...". Z zupełnie podobną opinią o lotnictwie spotykamy się i u gen. Kindelan, dowódcy lotnictwa narodowego.

Widzimy więc, że na podstawie pewnych doświadczeń z wojny powietrznej w Hiszpanii generałowie, naczelni dowódcy dwóch walczących ze sobą lotnictw, czerwonego i narodowego, albo rządowego i powstańczego, jak kto woli, są zgodni ze sobą, jeśli chodzi o ustalenie wartości działań bojowych lotnictwa. Wartość tych zapatrywań potwierdza jeszcze człowiek zupełnie neutralny, zasłużony generał francuski, który był inspektorem armii powietrznej we Francji i znany jest ze swej doskonałej znajomości sztuki wojennej.

A więc warunkiem powodzenia wszelkich poczynań armii walczącej na ziemi jest zdobycie przewagi lotniczej w powietrzu. Na czym polega przewaga, o której mowa — odpowiedział nam już na to gen. Armengaud. Ten zdobędzie przewagę, kto będzie miał lepsze i liczniejsze lotnictwo. Widocznie zatem gen. Franco ma lepsze i liczniejsze lotnictwo, jeżeli może pochwalić się tak znakomitymi zwycięstwami nad czerwonymi. Istotnie tak jest. Gdybyśmy zadali sobie trud przestudiowania komunikatów wojennych oraz przebiegu poszczególnych operacyj wojsk narodowych od początku wojny domowej w Hiszpanii, tobyśmy zobaczyli, jaki silny wpływ miało lotnictwo na przebieg i wynik poszczególnych bitew u jednej i drugiej strony.

Przewagi w powietrzu nie można mieć wszędzie, tym bardziej, jeżeli się ma do czynienia z tak rozległym frontem, jaki istnieje w Hiszpanii (1.600 km). Na to, aby front taki odpowiednio nasycić lotnictwem, trzebaby było tysięcy samolotów, kiedy tymczasem jedna i druga strona rozporządza ilościami samolotów, liczonymi w setkach. Nie mogąc zatem wszędzie uzyskać przewagi, trzeba tak manewrować lotnictwem, ażeby ją uzyskać na najważniejszym kierunku działań armii lądowej.

3. Włoski bombowiec Savoia-Marchetti SM.81 z oznaczeniami lotnictwa nacjonalistów - do Hiszpanii trafiło 58 maszyn tego typu. 

Gen. Armengaud daje nam kilka przykładów z wojny w Hiszpanii, jak tego rodzaju akcja lotnictwa wygląda:

     Po długich miesiącach wojny pozycyjnej gen. Franco przechodzi do natarcia na Madryt z północo-wschodu na odcinku Guadalajara. Natarcie rozwija się w szybkim tempie. Odwody rządowe tworzą pośpiesznie front luźny, który cofa się na Guadalajara. Gen. Franco zamierzał wykorzystać powodzenie przy pomocy dwu włoskich pułków, ale teren rozmiękł i czołgi w nim ugrzęzły. Ażeby przyśpieszyć posuwanie się, pchnięto po drogach oddziały zmotoryzowane. Czuły się one bezpieczne od napadu lotnictwa, gdyż niebo zakryte było chmurami.

     Podczas gdy znajdujące się poza pasmem gór samoloty powstańców nie mogły działać, lotnictwo rządowe natarło na przeciwnika kluczami po trzy samoloty, przelatującymi jeden za drugim ponad włoskimi kolumnami. Samoloty rzucały bomby i ostrzeliwały oddziały przeciwnika z c. k. m., z wysokości 400—500 metrów. Skutek — początkowo stłoczenie się maszyn na drodze, potem duży nieporządek, wreszcie — panika prawdziwa. Dzięki dobrze uzgodnionym działaniom wojsk naziemnych i lotnictwa natarcie powstańców zostało zatrzymane, a ich oddziały rozproszone.

     Z kolei po niepowodzeniu pod Madrytem gen. Franco organizuje natarcie w północnej Hiszpanii. Stawiał przy tym wiele na wsparcie lotnictwa, gdyż obszar obsadzony przez oddziały rządowe był zbyt mały, aby można było na nim bazować znaczniejsze siły lotnicze. Dowództwo strony rządowej miało do wyboru: albo wzmocnić znacznie lotnictwo Bilbao, co byłoby równoznaczne, wobec małej przestrzeni, ze skazaniem go na zniszczenie przez ciągłe i niespodziane napady lotnictwa nieprzyjacielskiego, albo też pozostawić przeciwnikowi przewagę w powietrzu.

     Gen. Franco spodziewał się również korzyści i z tego względu, że siły rządowe na tym teatrze działań składały się jedynie ze słabo wyszkolonych żołnierzy milicji; miały one mało artylerii i dział przeciwlotniczych, front był zbyt rozległy dla te j ilości wojsk, jaka miała go bronić.

     Według oświadczenia sztabu generalnego wojsk rządowych zdobycie Hiszpanii północnej zawdzięczają powstańcy właśnie lotnictwu. Potwierdził to pewien pułkownik, który dowodził brygadą, dywizją, a następnie przez pewien czas korpusem pod Bilbao, Santander i Gijon.

     Nie wątpię — powiedział — że przy równowadze sił lotniczych moglibyśmy się utrzymać, pomimo licznych stron ujemnych naszego położenia wojskowego i niższej wartości naszych oddziałów. Ani jedno z poważniejszych natarć przeciwnika nie odniosłoby powodzenia, gdyby było wspierane tylko przez artylerię, gdyż przy zbliżeniu się jego piechoty do naszych okopów, na odległość 300 metrów, musiałaby artyleria przenieść ogień, a wówczas piechota ta zostałaby zniszczona ogniem naszej broni samoczynnej. Tymczasem lotnictwo właśnie w pierwszym rzędzie przygotowywało te natarcia. Lotnictwo wywarło silne moralne wrażenie i dokonało ogromnego zniszczenia. Np. pod Bilbao dwie moje kompanie zostały dosłownie zasypane bombami z samolotów. Samoloty działały z reguły grupami po dwanaście maszyn w dwóch oddziałach; robiły one po dwa okrążenia ponad obiektem, lub 2—3 blisko siebie położonymi obiektami, przeciętnie na wysokości 1.300 metrów. Gdy tylko skończyły swoją pracę, ponawiała ją nowa podobna grupa i w ten sposób bombardowanie trwało niemal cały dzień. Tego rodzaju działania bombowców wywierają na obrońcach wrażenie, o jakim pojęcia nie mieli dowódcy żadnego kraju. Po kilku dniach takiego bombardowania z samolotów, gdy oddziały obsadzające pierwszą linię poniosły ogromne straty i były do ostateczności wyczerpane, piechota przeciwnika zajmowała teren.

     W rzeczywistości natarcia piechoty nie było. Po zbombardowaniu pozycyj przez samoloty myśliwskie i bombowe, ostrzeliwały one z c. k. m. i podpalały lub niszczyły przy pomocy materiałów wybuchowych wszystkie obiekty położone na drogach prowadzących do frontu, niszczyły składy amunicji, nękały ludność cywilną w miejscowościach położonych na tyłach.

     Jednakże w czasie działań na północy zostało zestrzelonych co najmniej 30 samolotów powstańczych. Podczas gdy powstańcy walczyli o opanowanie Hiszpanii północnej, wojska rządowe wykonały szereg działań zaczepnych o celach ograniczonych: w lipcu — na głównym froncie — pod Brunete (w pobliżu Madrytu), w sierpniu — pod Belcliite (na odcinku Saragossy), w końcu września — celem przyjścia z odsieczą obronie Santander, a następnie Gijon. Później, w grudniu 1937 r., wojsko to natarło na występ Teruelu, celem zapobieżenia przygotowywanemu przez gen. Franconatarciu na froncie od Teruelu po Madryt na linii Guadalajara.

4. Sowiecki myśliwiec Polikarpow I-16 w barwach sił republikańskich. Do czasu pojawienia się po stronie frankistowskiej nowoczesnych myśliwców Bf-109 na przełomie lat 1936/37, tęponose "Mosca" (Muszki), zadały w powietrzu przeciwnikowi sporo ciężkich strat.   

     Wszystkie te działania zaczepne miały jednakowe cechy charakterystyczne: z reguły natarcia nocne — na luki pomiędzy punktami oporu, ażeby je przeskrzydlić, a następnie otoczyć, podczas gdy oddziały drugiego rzutu i czołgi miały się posunąć nieco dalej. Pierwsze natarcia udały się — punkty oporu pierwszej linii powstańców zostały otoczone i wyminięte; jednakże ze względu na konieczność uporządkowania oddziałów posuwanie się stawało się coraz wolniejsze i szybko zatrzymywało się. Powstańcy w zaciętych przeciwnatarciach odebrali połowę terenu. Przeciwnatarcia te wspierała artyleria, a jeszcze częściej liczne lotnictwo. Pod Brunete i Belcliite przez kilka dni z rzędu można było naliczyć równocześnie w powietrzu do 200 samolotów, a według słów gen. Miaja — nawet 250. Podczas otoczenia Belcliite samoloty powstańców dokonały 46 nalotów, a w każdym z nich brało udział 20—40 samolotów; w czasie jednego tylko dnia dokonano do 15 nalotów.

     Większość zabitych i rannych pod Belcliite było rażonych bombami lub pociskami c. k. m. z samolotów. Należy zaznaczyć, że w bitwach pod Brunete i Belcliite wzięło udział po jednej i drugiej stronie około 50.000 ludzi. Strona rządowa zestrzeliła pod Brunete 27, a pod Belcliite — 22 samoloty powstańcze.

     Pod Teruelem, gdzie po każdej stronie wzięło udział w walkach ponad 100.000 ludzi, przeciwnatarcie powstańców wspierała odpowiednio silna artyleria, ale jeszcze więcej pomagało lotnictwo, które bezustannie raziło pozycje i okopy, czasem nawet z nieznacznych wysokości. Ponadto w ciągu pierwszego dnia przeciwnatarcia warunki atmosferyczne sprzyjały powstańcom: lotniska rządowe pokryte były gołoledzią, co utrudniało start samolotów. Działania lotnictwa przeciwko działaniom rządowym były szczególnie skuteczne jeszcze z powodu surowej zimy, nie pozwalającej oddziałom nacierającym na ukrycie się przed obserwacją, ani na kopanie okopów celem schronienia się przed bombami lotniczymi.

Przystępując do uderzenia na Katalonię, gen. Franco zgromadził na tym kierunku działań gros swoich sił lotniczych, bo ten kierunek był wtedy dla niego najważniejszy. Posyłając swoją armię ziemną w bój przeciw armii katalońskiej, musiał je j zapewnić swobodę działania. Mógł to uzyskać tylko wtedy, jeżeli jego lotnictwo potrafiło zwalczyć lotnictwo nieprzyjaciela, narzucić mu swą wolę, uniemożliwić jego działalność, a na odwrót — zapewnić pełną swobodę pracy własnemu lotnictwu. Lotnictwo myśliwskie gen. Franco zwalczało w powietrzu lotnictwo czerwone, a lotnictwo bombardujące dokonywało tego samego na lotniskach nieprzyjacielskich, niszcząc je bombami.

Czerwoni chcieli się bronić, ale każda ich wyprawa powietrzna spotykała się z silniejszym liczebnie przeciwnikiem. Straty w walkach powietrznych wynosiły w dniach gorących walk po kilkadziesiąt samolotów dziennie. Lotnictwo czerwone poniosło tak dotkliwe straty, że już nie było w stanie przeciwstawić się zwycięskiej ofensywie powstańców, tym bardziej, że strat lotniczych nie było skąd, ani czym uzupełnić. Mając zapewnioną swobodę działania w powietrzu, gen. Franco rzucił swe eskadry do bombardowania wojsk ziemnych nieprzyjaciela, jego odwodów, stanowisk ogniowych, umocnień po Iowy cli i kolumn maszerujących po drogach.

5. Francuski bombowiec Potez 540, należący do republikańskich sił powietrznych. Przestarzała maszyna nazywana była przez pilotów "Latająca trumną". 

Dalej w głębi za frontem lotnictwo gen. Franco bombardowało porty, miasta, stacje zaopatrzenia, ośrodki komunikacyjne. To już całkiem zdemoralizowało żołnierzy, wycofujących się w popłochu ku granicy francuskiej. Oto widoczne skutki przewagi powietrznej. Polega ona nie tylko na ilości — lecz i na jakości sprzętu i ludzi. Im lepszy samolot, im dzielniejsza, lepiej wyszkolona i przepojona duchem bojowym załoga, tym pewniejsze zwycięstwo. Dopóki siły lotnicze czerwonych były większe i lepsze, przeciwstawiały się skutecznie zaczepnym działaniom gen. Franco. Ale z chwilą kiedy powstańcy zaopatrzyli się w nowoczesny sprzęt lotniczy i zwiększyli jego ilość, wywalczyli sobie przewagę w powietrzu.

Tak było przy rozbiciu armii baskijskiej, to samo powtórzyło się przy rozgromieniu armii katalońskiej. Czerwoni rozdrobnili swoje siły na armię hiszpańską, katalońską i baskijską, powodowani odśrodkowymi tendencjami niezależności tych prowincji. Gen. Franco przeciwnie — miał zawsze do dyspozycji wszystkie siły narodowej Hiszpanii w swym ręku. Gros tych sił zbierał tam, gdzie chciał uderzyć, aby zdecydowanie pobić przeciwnika. Działając przeważającymi siłami lądowymi i powietrznymi na obranym kierunku działań, rozerwał łączność kraju Basków z resztą Hiszpanii, tak jak to potem przeprowadził z Katalonią. Gdy tego dokonał, przystąpił do kolejnego likwidowania słabszych od siebie, bo rozdrobnionych przeciwników. Zlikwidował armię baskijską, tak ja k teraz armię katalońską. Obecnie przyszła kolej na armię centralno-wschodniej Hiszpanii.

W tych działaniach widać naśladownictwo klasycznych wzorów Napoleońskich. Rozdzielić przeciwnika, a potem bić go częściami, zachowując sobie zawsze przewagę tam, gdzie to w danej chwili jest najważniejsze. Ta zasada nic nie straciła z aktualności i w operacjach lotniczych, tym bardziej, że lotnictwo, specjalnie w wojnie hiszpańskiej, jest ściśle związane z akcją wojsk ziemnych.

Do wszystkich sukcesów gen. Franco zdecydowanie przyczyniło się lotnictwo, umiejętnie kierowane, zmasowane i dobrze wyekwipowane. To samo zresztą można powiedzieć i o czerwonych. Madryt, Guadalajara, Brunete, Teruel — to sukcesy czerwonych, dzięki umiejętnemu kierownictwu zmasowanego, dobrze użytego lotnictwa, które potrafiło wywalczyć sobie przewagę w powietrzu. Nie było ani jednej poważniejszej bitwy w wojnie hiszpańskiej, w którejby lotnictwo nie odegrało dominującej roli. Wszędzie tam, gdzie jeden z przeciwników potrafił na obranym kierunku zgromadzić odpowiednie siły lotnicze i umiejętnie nimi pokierować — zawsze odnosił sukces, obojętne, czy to były działania zaczepne, czy obronne.

Jakaż stąd płynie nauka?

Tam, gdzie chcemy zwyciężyć, musimy być silniejsi nie tylko na ziemi, lecz przede wszystkim w powietrzu. Aby być silniejszym, trzeba mieć przewagę nie tylko ilościową, lecz i jakościową. Nieraz słabszy ilościowo odniesie zwycięstwo, jeśli jego samoloty będą lepsze, lepiej uzbrojone i posiadające lepsze załogi. Armia lądowa nie będzie w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek skutecznej akcji, jeżeli nie wesprze je j należycie lotnictwo.

Wszystkie przytoczone tu uwagi i spostrzeżenia z wojny hiszpańskiej prowadzą do jednego wniosku: warunkiem powodzenia każdej akcji wojennej, wszystko jedno: obronnej czy zaczepnej, będzie posiadanie silnego i dobrego lotnictwa. Że tak jest i że to znalazło należyte zrozumienie u innych kosztem doświadczeń nieszczęśliwej Hiszpanii — widzimy po fantastycznym wyścigu zbrojeń powietrznych, jaki się dokonywa wśród mocarstw świata.

***

Źródła fotografii:

  1. Wikimedia Commons CC0.
  2. Domena publiczna.  
  3. Domena publiczna. 
  4. Wikimedia Commons CC BY-SA 4.0. 
  5. Wikimedia Commons CC BY-SA 4.0. 

Bibliografia:

Tekst oryginalny: Hiszpańska lekcja lotnicza, „LOT i OPLG POLSKI” 1939, nr 2, s. 4-8.  

Komentarze